V edycja Festiwalu oczami Szefa Artystycznego

Daniel_Grupa_i_Jan_Popis

Nareszcie mogę usiąść przed laptopem i spokojnie sam dla siebie zrecenzować Festiwal. Myślę sobie, że fajnie rozpoczynać Festiwal dzień wcześniej konkursami i filmami przeznaczonymi dla dzieciaczków. Niech będzie to dla nich pretekst, aby pochylić się nad biografią Chopina, a może nawet uda im się posłuchać jednego z preludiów lub mazurka? Może dzięki temu, odrobinę sfrustrowany nauczyciel, sięgnie po zakurzoną książkę Iwaszkiewicza opisującą życie Chopina…?

Z racji zapoczątkowanej po raz pierwszy współpracy z Instytutem F. Chopina w Warszawie, przyjechały do nas dwa piękne fortepiany Yamahy. Jeden koncertowy a drugi przeznaczony do lekcji mistrzowskich. Dobrym rozwiązaniem była osobna sala do ćwiczeń. Kameralna bardzo, ale spowodowało to bliższy i chyba lepszy kontakt między uczniem a profesorem. Jedni i drudzy mam wrażenie pootwierali się bardziej na siebie i na dźwięki.

Zaczarował mnie wykład Jana Popisa i nagranie z lat trzydziestych Paderewskiego grającego „Sonatę Księżycową” – Beethovena.

Niestety na otwarciu galerii, która dokumentowała pięć lat naszego Festiwalu(fotografie Alka Bakinowskiego) i koncercie Stasia i Jekateriny Drzewieckich nie mogłem być. Musiałem pojechać na Śląsk i zagrać koncert z Anią. Wiem, że publiczność wstała, a Sulechów rzadko wstaje…;) i niech tak pozostanie.

Przebiegałem z uśmiechem wykład Jana Wacława Jabłeckiego , na Sali Koncertowej bezkolizyjnie montowała się ekipa z GMB, uczniowie nie odpuszczali Stasiowi na lekcjach. Po obiedzie koncert uczestników Festiwalu w Trzebiechowie(dzień wcześniej w Cigacicach). Te koncerty to jakiś fenomen, pełne sale, ludzie odświętnie ubrani i co najważniejsze zasłuchani. Sparafrazuję Goethego i jedną z Jego wielkich prawd:” Gdzie słyszysz śpiew, tam wejdź, tam ludzie dobre serca mają. Źli ludzie, wierzaj mi, Ci nigdy nie śpiewają…”.

Po koncercie Możdzera, Danielssona, Fresco, Sulechów przez kilka dni, uniósł się na te kilka centymetrów ponad ziemię i tak sobie trwał. Mam takie nieodparte wrażenie, że dzięki takim koncertom i takim artystom w ludziach na nowo odradza się dobro, szlachetność i wrażliwość, zatracona gdzieś w codzienności.

Jestem też strasznie dumny ze strony jakiej w końcu doczekał się Festiwal. I chciałbym aby żyła ona przez cały rok a nie tylko na czas Festiwalu. Pracy było dużo, ale wszyscy pracowali, nie tylko ja czy Tomek, ale też: Arek, Pani Krysia, Kasia, Monika, Krzysia, Teresa, Rysio, Czesia, Sławek i Wiesio. Kuba gotował i nie potłukł żadnego talerza!Coraz więcej sponsorów też cieszy.

Teraz siedzę sobie z ołóweczkiem i myślę o następnym Festiwalu: ”Do kogo by tu zadzwonić…?”

Daniel Grupa – Szef Artystyczny Festiwalu Muzyki Fryderyka Chopina w Sulechowie